Z serii poezja ucieleśniona
Kiedy myślę o współczesnej kobiecie, widzę ją silną w swojej skórze i obecną w chwili. Czującą wiatr, ziemię, wodę i słońce. Taką, która potrafi być łagodna dla swoich wewnętrznych dzieci i wybaczająca wobec wewnętrznych rodziców.
Taka kobieta wie, że jej własne doświadczenie bywa cenniejsze od cudzej wiedzy. Wie też, że jej prawda może spotkać się z prawdą drugiego człowieka — bez rywalizacji, w spotkaniu.
Jest królową codzienności. Zna piekło i nosi w sobie doświadczenie raju. Umie podróżować w głąb siebie i wracać wzwyż, bogatsza o to, co odkryła.
Jej modlitwą jest życie samo w sobie: spacer brzegiem morza, kromka chleba z masłem i solą, rozmowa przy stole. Jej ołtarzem jest ciało, łono, oddech. Jej pieśnią jest taniec, a treścią – wołanie o autentyczność.
To właśnie tak rozumiem współczesną boginię: nie jako postać z mitu, ale jako każdą z nas, kiedy mamy odwagę być w pełni sobą.
Zaproszenie do refleksji
Jakie Twoje codzienne gesty mogłyby stać się modlitwą?
Co jest Twoim tańcem, a co Twoim ołtarzem?